g�ry
 
 
wtorek, 07 Lut 2012
 
 
Mont Buet
Wpisany przez o. Remigiusz Recław SJ   
Mieliśmy wielkie pragnienie przeżyć uroczystość Wszystkich Świętych w górach, polecając Bogu tych, dla których góry pozostaną na zawsze także cmentarzem. Niestety, warunki klimatyczne przymusiły nas do tego, aby zrealizować nasze plany dzień wcześniej. Prognoza pogody informowała, że deszcz, chmury i silny wiatr rozpoczną się popołudniu 30 października. A 1 listopada - śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Wyruszyliśmy z parkingu o godz. 8.30. Naszym celem było dotrzeć na szczyt najpóźniej o godz. 14. Urokiem tego szczytu jest przepiękny widok na najwyższe szczyty Masywu Mont Blanc. Jednak, aby go zobaczyć nie może być chmur. Tymczasem prognoza na popołudnie mówi o chmurach i deszczu. Nasz przewodnik rejestrował trasę na GPSie, na wypadek gdyby dopadły nas na szczycie chmury z deszczem i mielibyśmy mieć trudności ze schodzeniem po szlaku.
 
Msza Święta na Mont Blanc
Wpisany przez o. Remigiusz Recław SJ   
Wyjechaliśmy z Paryża (wysokość 33 m n.p.m.) 9 września o godz. 6.30. Przejechaliśmy samochodem 600 km, aby o godz. 12.30 dojechać do miejscowości Fayet. Kilka kilometrów przed tą miejscowością, na parkingu przy autostradzie, jest punkt widokowy na Mont Blanc. Pierwsze zdjęcie przedstawia widok, który mieliśmy na tym parkingu. Zaznaczyłem na zdjęciu miejsca przez które przechodziliśmy. W Fayet zostawiliśmy samochód, wypożyczyliśmy sprzęt alpinistyczny, zjedliśmy obiad i wzięliśmy kolejkę, która ma stację docelową na wysokości 2415 m n.p.m. (Refuge de Nid D'Aigle). Z kolejki korzysta wielu turystów, ponieważ jej trasa przebiega w taki sposób, że można wyraźnie zobaczyć szczyt Mont Blanc (jeśli tylko nie ma chmur). Zdjęcie czwarte przedstawia taki widok.
 
Masyw Mont Blanc
Wpisany przez o. Remigiusz Recław SJ   
Ponieważ nasz trasa była z przygodami, postanowiłem opisać ją w skrócie. Z Paryża wyjechaliśmy 25 maja o godz. 23. Pokonaliśmy trasę 650 km, prowadząc samochód całą noc na przemian: jeden śpi, a drugi prowadzi. Rano, ok. godz.8.00 byliśmy na miejscu. W wypożyczalni sprzętu zastała mnie niemiła informacja, otóż moje buty nie nadawały się, aby do nich przypiąć raki. A zatem musiałem buty wypożyczyć, innymi słowy - odciski murowane. Ale nie była wyjścia.
 
Tajemnica gór
Wpisany przez Katarzyna Hoszowska   
Góry to wspaniały fenomen stworzenia. Uderzają swym pięknem; wielu zakochuje się sie w nich, oddaje im siebie, cale swoje życie, swój czas. Ci, których góry zauroczyły, wracają do nich w każdej wolnej chwili, by po prostu odpocząć, by doświadczyć ich całym sobą. Od wielu lat organizuje sie potężne wyprawy w Himalaje, które to wyprawy pochłaniają ogromne sumy pieniędzy na sprzęt, żywność, zezwolenia, transport. W ostatecznym rozrachunku tylko nieliczni odnoszą sukces. Wielu śmiałków wraca do domu z niczym. Zdarzają się i tacy, którzy wycofują sie na kilkadziesiąt metrów przed szczytem...
 
"Sposób na ośmiotysięcznik"
Wpisany przez Zbyszek Bąk   
Jesteś nienormalny, po co ci to? - słowa powtarzające się niczym echo ciągle świdrują mi myśli w głowie, słowa, które ciągle słyszę od swojej rodziny, przyjaciół, znajomych, gdy tylko obwieszczam im projekt nowej wyprawy w góry. Dlaczego? Po co? Na co? Słowa, które słyszą też i moi koledzy i koleżanki z branży. Wiszę teraz na uprzęży i jumarze (przyrząd asekuracyjny) wpiętym w linę na północnej ścianie tzw. Eigeru pod Dhaulagiri (8167 m n.p.m.) – siódmej co do wielkości górze świata, a jednej z 14 ośmiotysięczników, przyczepiony do skały niczym glonojad do szyby w akwarium i zastanawiam się, czy aby oni wszyscy nie mają racji…
 
Najnowsze wydanie 'Góry' - 4 (179) Kwiecień 2009
Wpisany przez Karol Dyda   
„Patagonia to kraina, gdzie dobra pogoda jest tak rzadka jak woda na Saharze. Przy gwałtownych zmianach pogody, nierzadko przynoszących dwudziesto- lub trzydziestodniowe nawałnice, w czasie których wiatr wieje z prędkością ponad 100 mil na godzinę, granica między odwagą wspinacza a jego głupotą jest cienka jak ostrze brzytwy. Tak naprawdę w Patagonii różnica między tymi cechami wydaje się zanikać. Od początku miałem wątpliwości, czy nie gramy tutaj w rodzaj rosyjskiej ruletki z czterema nabojami w magazynku. Jednak moja obsesja na punkcie pięknej turni zwanej Cerro Torre sprawiła, że byłem gotów odnieść sukces za każdą cenę.
 
Marcin Tomaszewski wyruszył na Alaskę
Wpisany przez Karol Dyda   
15 kwietnia Marcin „Yeti” Tomaszewski rozpoczął drugi etap projektu "4 żywioły". Wyruszył na Alaskę, biegun mrozu, by zmierzyć się z żywiołem zimna podczas samotnej wspinaczki na 1500-metrowej ścianie Mt. Dickey. To prawdziwy gigant! Muszę się przygotować na co najmniej trzy dni w ścianie i naprawdę ostry sprawdzian z wytrzymałości – przewiduje Marcin. Marcin Tomaszewski niedawno zakończył pierwszy etap projektu – wrócił z Patagonii, gdzie miał okazję wypróbować sprzęt górski pod Fitz Royem. Podczas trwania projektu Marcin będzie bowiem testował sprzęt różnych firm. Współpracując z HiMountain zamierza również współtworzyć nową ekstremalną linię odzieży. Przedstawi także opinie na temat wybranych produktów marki Marmot oraz wkraczającej na polski rynek firmy Zajo. Skoro mam się wspinać samotnie, to sprzęt i odzież powinny stać się dla mnie najlepszym partnerem - twierdzi Marcin Tomaszewski.
 
<< pierwsza < poprzednia 11 12 13 następna > ostatnia >>

Strona 12 z 13
 
| góry | Teatr Cigacice | Karate Kontra |