|
|
|
Wpisany przez Arkadiusz Bilon
|
|
11 lutego 2009 - Przyjazd
Z Gregiem spotkaliśmy się na dworcu autobusowym w Zakopanem. Ja dojechałem tam z Krakowa, po wcześniejszym dwudniowym wypadzie do Edynburga. On przyjechał pociągiem z Sulechowa. Wyszło tak, że został obarczony transportem mojego plecaka ze sprzętem i ubraniem, którego nie chciałem ze sobą targać samolotem. Greg przywiózł (co mnie bardzo ucieszyło) mój plecak - nie przywiózł niestety dobrych wiadomości. W górach śnieg pada i nie zamierza przestać. Warunki nawet mogą się pogorszyć. Już jest 3 stopień zagrożenia lawinowego. Co zrobić? Przecież nie będziemy tkwić w Zakopanem i wylewać łez. Mamy tylko kilka dni, które musimy dobrze wykorzystać. Nie zastanawiając się długo wyznaczyliśmy pierwszy cel – Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich – tam zobaczymy co dalej. Następnie szybkie przepakowanie tobołów, zakupy w najbliższym sklepie spożywczym i dalej już mknęliśmy busem ku ośnieżonym szczytom.
|
|
|
Szczyt w pobliżu Refuge Gramusset |
|
Wpisany przez o. Remigiusz Recław SJ
|
 Wyjechaliśmy z Paryża o godz. 4 rano. Do miejscowości Le Reposoir dojechaliśmy o godz. 10.30. Przed wyjściem w góry jeszcze standardowe czynności: zakupienie jedzenia, wypożyczenie sprzętu, ciepłe picie w barze... i o godz. 11.30 byliśmy już na parkingu La Lanche (1091 m. n.p.m.), gdzie zostawiliśmy samochód. Wyruszamy w drogę. Pogoda jest super. Trasa była bardzo spokojna. Franck jako jedyny w grupie robi ją po raz kolejny w życiu. Natomiast Didier, bez wątpliwości najsilniejsza osoba w naszej ekipie, na początku nie chciał jechać w tę trasę, uznając ją za zbyt łatwą. Ostatecznie został przekonany przez Francka, że wcale tak łatwo nie będzie. Po wyprawie powiedziałem do Didier, że miałem wrażenie, iż podczas zjazdów na nartach, dosyć często się wywracał. Przyznał, że rzeczywiście, wyjątkowo często.
|
|
Wpisany przez Karol Dyda
|
 Swoje wakacje zacząłem od koloni Caritas z dziećmi, z parafii Miłosierdzia Bożego w Żarach. W tym roku wyruszyliśmy na południe Polski. Pogoda może nie dopisała nam tak jak byśmy tego chcieli, ale wiele z tych dzieci, które tutaj z nami są po raz pierwszy w swoim życiu zobaczyły góry. Wisła to była raczej nasza baza noclegowa. Wielkie wrażenie zrobiła na dzieciach panorama Tatr Wysokich. Wjechaliśmy nowymi wagonikami na Kasprowy Wierch, a tam widok zapierał dech w piersiach. To jednak towarzyszyło nam tylko przez chwilę, ponieważ już za kilka minut wszyscy byliśmy głęboko w mgle. Mam nadzieję, że widok, który zobaczyliśmy u góry na długo zostanie w naszych sercach…
|
|
Wpisany przez o. Remigiusz Recław SJ
|
 Wyjechaliśmy z Paryża rano w sobotę 9 grudnia. Pogoda była okropna, deszcz i wiatr. Dzień wcześniej w Paryżu była wichura, która spowodowała bardzo dużo zniszczeń, jedna osoba zginęła. Prognoza pogody dla gór była następująca: w sobotę deszcz, a powyżej 1000 m n.p.m. - śnieg, do tego wiatr i mgły. W niedzielę deszczowo, ale chmury będą poniżej 1400 m. n.p.m. Franck wymyślił, że możemy wejść w sobotę na wysokość 1700 m. i tam przenocować. Kolejnego dnia będziemy nad chmurami i pogoda powinna być dobra. Plan był taki, że jeśli okaże się, że pogoda jest nieznośna, to wracamy, a jeśli będzie ładnie - atakujemy szczyt.
|
|
Najnowsze wydanie 'Góry' - 5 (180) Maj 2009 |
|
Wpisany przez Karol Dyda
|
 Ciężko mi z pamięci policzyć, ile to już razy pisałem słowo wstępne do GÓR. Były teksty łatwiejsze i trudniejsze, ale tym razem siadam do tego zadania z wyjątkowo ciężkim sercem. Tworzenie wstępniaka kojarzy mi się z momentem, w którym kończy się pewien etap, zamykany numer, ale już planujemy i myślimy o następnym. Tym razem muszę napisać, że coś się skończyło i nie będzie miało kontynuacji. Chyba nikt nie ma już wątpliwości, co mam na myśli, zwłaszcza że wszystko wyjaśnia czarny napis na okładce: „Piotr Morawski – in memoriam”.
|
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 10 z 13 |
|
|