g�ry
 
 
środa, 22 Lut 2012
 
 
Taki inny świat...
Wpisany przez Piotr Baryła   
To była naprawdę świetna wyprawa! Jakoś 7 lat temu pojechałem pierwszy raz z ekipą na kilka dni w Tatry i git było – jakieś śniegi, zaspy i zjeżdżanie na kurtkach czy workach. Dobra zabawa. Giewont zdobyliśmy nawet. Wciąż jednak chodziły mi po głowie jakieś bliżej niezidentyfikowane nazwy jak jakieś zawraty, perci, granaty, świnice i krzyznice czy coś. O co w ogóle chodzi?! Kolesi moi takim żargonem rzucali a ja ciemny jak tabaka w rogu ale na mapach to fajnie wyglądało i w głowie kiełkowało.

No i wyszło że jedziemy w sierpniu 2010 Maciek, Paweł i ja czyli Piotrek. Po interesującej podróży z Zielonki dotarliśmy do Zakopca gdzie czekał na nas Paweł a tam jeszcze lekkie śniadanko i zakupy – jak się dowiedziałem Power Ride to podstawa więc zaopatrzyłem się w takowy co by ocenić no i chleby jeszcze wzięliśmy ale tylko dwa bo ‘w schroniskach ponoć można kupić’ – i jak się okazało że to prawda można ale za 10zł ku ‘uciesze’ Rogala (Maciek) chleba sponsora.

Do Kuźnic minibusem dojechaliśmy i zaczęło się … przebieranie a bo to lekko pada a bo to już las wiec nie pada a bo to ciepło. Chyba jakoś 4 razy się przebieraliśmy na dystansie 400 metrów ku uciesze turystów z Francji którzy co rusz to nas walczących z ciuchami - warstwami wyprzedzali.

Potem schronisko Murowaniec – wielki budynek a ile kosodrzewiny do okoła – a ja to o niej się w podstawówce uczyłem i wreszcie na własne oczy … i już mi ta ekscytacja tak została ku uciesz moich współtowarzyszy.

Potem wejście na Zawrat zabawa z łańcuchami i mgiełką – mgłą i mżawką i z przerażonymi turystami schodzącymi z Zawratu i cud malina rękawicami ogrodniczkami który wygrały zawody. A między nami to dyskusje co chwile na ważne tematy – co to ten Zawrat jest bo ja myślałem ze jakiś szczyt i jak dotarliśmy to szukam jakiejś tabliczki czy kopczyka a tu nic ale na szczęście dostrzegliśmy małego klimatycznego ptaszka szwędającego się w okolicy wiec cóż został ochrzszczony Zawratem i już się nie kłóciliśmy.

Mgła coraz gęściejsza była wiec ani gór ani stawów nie było widać aż tu nagle jakiś dzikie ptactwo przemieszcza się przy naszej trasie w taki zgrabny sposób że… staw odkryliśmy w końcu.

Pięć Stawów to piękne schronisko i cudownie położone z międzynarodowym towarzystwem – ekipa Belgów? jednego dnia, Francuzi kolejnego, świetnie. Jak ktoś ma urodziny to obchodzi je całe schronisko nawet jak zasypiasz to dołączysz się do śpiewania szczęściarzowi 100 lat po raz piąty. A spać trzeba było bo rano wypad na Orlą Perć – a to nie żarty!

Jakoś o 5 rano się zbudziłem i zerkam przez okienko a tam … GÓRY!!!!!!!!! Jak mi się buźka rozweseliła i serce zagrało – toż to CUD – coś tak pięknego a przecież wczoraj jeszcze tego nie było!! To był ranek nad rankami – odetchnąć świeżym powietrzem i ucieszyć oczy wraz z innymi zahipnotyzowanymi towarzyszami!! Dla takich momentów wart się zszargać.

I zaczęło się … aparaty fotograficzne poszły w ruch… Ruszyliśmy w drogę z wielką ekscytacją i szacunkiem do Tatr – bo o łańcuchach wielu i drabinkach, klamrach i przepaściach wiele słyszały. Po drodze stawy odbijały zbocza gór co dawało niesamowity obraz a i rozpoznałem te same kaczki z poprzedniego dnia.

Orla Perć to naprawdę wspaniała trasa – wiele łańcuchów i innych uchwytów i drabinek bardzo niezbędnych w większości miejscach. Przecudowne i niesamowity widoki. Wiec sesje zdjęciowe co chwilę. Nawołujące świstaki zmuszały nas to wytarzania wzroku – lornetkę mieć to by było. Ale posiłki to jeden z najlepszych momentów – siedzisz gdzieś na szczycie świata ze świetnymi ludźmi i patrzysz dookoła i nie wierzysz do końca w to co widzisz wciągając kanapkę z pasztetem/tyrolską i zagryzając ogórasem czy kabanosem lub dzielisz się z ludźmi żelkami i innymi różnościami.

Po drodze z Krzyżnego dla ochłody była woda ze strumienia – no taka dobra ze ho ho!!! A potem już tylko niegrzeczna kąpiel w jednym ze stawów i orzeźwiająca woda odrodziła nas na nowo.

Trzeci dzień także był ciekawy. Zrobiliśmy Zawrat, Świnice, Hale Gąsienicowa, minęliśmy w deszczu i burzowych klimatach Murowaniec a i Nosala zaliczyliśmy. Potem prysznic w Zakopanem, zasłużony wysokokaloryczny deser w barze i czas do domu.

Po kilku tygodniach od wyprawy zobaczyłem nasze zdjęcia z Tatr i … ożyłem na nowo. Fajnie by było Mnicha zrobić a ta Czerwona Ławka po stronie słowackiej to tez ponoć bania – nie mogę się już doczekać.


 

Komentarze (2)Add Comment
0
...
Napisane przez MARTAOwen, październik 01, 2011
According to my own analysis, thousands of persons on our planet get the home loans from different creditors. Thus, there's good chances to receive a term loan in every country.
0
...
Napisane przez LAURA25Massey, grudzień 02, 2011
All people deserve very good life and home loans or collateral loan can make it much better. Just because people's freedom bases on money.

Napisz Komentarz
smaller | bigger

busy
 
 
| góry | Teatr Cigacice | Karate Kontra |