g�ry
 
 
wtorek, 07 Lut 2012
 
 
Obce - z innych serwisów
Castor i Pollux – Alpejskie bliźniaki
Wpisany przez Sebastian Bądel   
Dolina Aosty, piękna alpejska kraina, otoczona łańcuchami najwyższych alpejskich szczytów. Alpy Walijskie, to jedno z pasm górskich, które ogranicza dolinę od północnej strony, leży na pograniczu Włoch, Szwajcarii i Francji. Każdy, kto choć trochę interesuje się górami, słyszał o tym rejonie, choćby ze względu na jeden z najsławniejszych alpejskich czterotysięczników – Matterhorn (4478m). W Alpach Walijskich wiele pięknych szczytów zachwyca i przyciąga. Naszym tegorocznym celem stał się Castor (4228m) i Pollux (4092), a przy odrobinie szczęścia, czyli dobrej pogodzie, także trawers Liskamma (4527m). Wierzchołki Castora i Polluxa zwane bliźniakami wznoszą się w centralnej części łańcucha Alp Walijskich. Ktoś może powiedzieć: znowu o bliźniakach… Proszę zachować spokój, wyprawa nie miała nic wspólnego z polityką.
 
Łaciate Alpy
Wpisany przez Dariusz Rank   
Nad ranem budzi mnie dziwny dźwięk. Przez chwilę sądzę, że to był tylko jakiś dziwny sen, ale za chwilę dźwięk się powtarza, a ja zaczynam pojmować gdzie jestem i co tutaj robię. Pamiętam, jak wczoraj wiele czasu spędziliśmy na znalezienie w miarę płaskiego miejsca na tej alpejskiej łące, na którym dałoby się rozłożyć namiot i w miarę spokojnie wyspać. Wyciągam prawą rękę i obmacuje teren obok miejsca, gdzie leżę – powinna tu gdzieś być moja komórka a w niej zegarek. Jest, spoglądam na zegarek, ale w oddali słyszę coraz wyraźniej odgłos, który obudził mnie chwilę temu. Słyszę stado kopyt zbliżających się w moim kierunku. A więc jednak to one, jednak tu też dochodzą, czy przyjdą do naszych namiotów ?? Wygląda na to, że tak, odgłosy kopyt zbliżają się idealnie w naszym kierunku. Momentami przerywa je głośne muuu….. Teraz nie mam już wątpliwości.
 
Lekarze Ciała i Duszy na Dachu Europy
Wpisany przez ks. Tomasz Kalisz   
Nazwaliśmy się Body&Soul Doctors Mont Blanc Expedition’2009, czyli Lekarze Ciała i Duszy na Dachu Europy. Tak jakoś nam się skojarzyło, bo Paweł jest lekarzem medycyny, no a ja księdzem. Myknęliśmy samochodzikiem mojej bratowej do Chamonix. 18 godzin jazdy, piękne autostrady, nic tylko lać paliwo, płacić i jechać.
 
Sylwester w Tatrach, a nie w Zakopcu!
Wpisany przez ks. Tomasz Kalisz   
"Lubie te robote" – ostatnio często to powtarzam, zwłaszcza, gdy wybywamy razem w tak piękne miejsca, jak polskie Tatry, i mamy na miejscu tak piękne przywitanie, jak na załączonych obrazkach... naprawdę, "lubie swoje robote"!
 
Rumuńskie szczyty Karpat Wschodnich
Wpisany przez Szymon Pluta   
Dochodzi pierwsza w nocy, trochę oszołomieni i zmęczeni trzynastogodzinną podróżą wysiadamy z naszego busa na przełęczy Setref. Podchodzimy kawałek i rozstawiamy namioty na pierwszej napotkanej polanie, wczołgujemy się do śpiworów i od razu zasypiamy.
 
Pierwszy raz na 3000 m n.p.m.
Wpisany przez Paweł Pluta   
Już od dłuższego czasu dyskutowaliśmy, przy różnych okazjach, na temat wypadu w Dolomity, ale zawsze był to cel „na przyszły sezon”. Wszystko zmieniło się gdy 29 czerwca zadzwonił do mnie Tomek i zaproponował wspólny wyjazd. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że z Tomkiem widzieliśmy się tylko przez kilka minut, na starcie i mecie Kieratu (którego jest organizatorem), a Michała – czwartego członka zespołu – w ogóle nie znaliśmy. Mimo to zaczęliśmy regularnie pisać maile, aż w końcu udało się wszystko jakoś dograć, a nawet się spotkać i chwilę porozmawiać w Zakopanem.
 
Alpejska przygoda po raz pierwszy, czyli pierwsze koty za płoty
Wpisany przez Iwona Janer   
14 lipiec 2006…czas w praktyce sprawdzić umiejętności i wiedzę z zimowego kursu w Betlejemce. Miesiące czytania relacji, oglądania zdjęć i szukania wszelkich informacji o Alpach…plan, mapy, kosztorys…zapakowane plecaki…”odjaaazd” usłyszany na rodzimej stacji PKP, masa myśli i obaw przewijająca się w głowie podczas długiej podróży …zaczęła się alpejska przygoda. Samochodem załadowanym na max docieramy wreszcie na bardzo przytulny camping Atermenzen kawałek za Randą.
 
Fast & Light w Andach, Boliwia 2009
Wpisany przez Patryk Różecki   
Sorata, małe miasteczko u podnóża Andów, leży na wysokości 2600m. Z Plaza de Armas czyli "rynku" doskonale widać pokryte lodowcami giganty Illampu (6370m) i Ancohuma (6432m) ten drugi to cel naszej malej dwuosobowej wyprawy. Cel zastępczy bo Richard spadając by najmniej nie w jakimś przerażającym kominie lecz poprostu ze schodów, złamał palec. Długo planowany klasyczny wspin w granitach Cordillera Quimsa Cruz zamieniamy na góro łażenie. Dla mojego partnera jak i dla mnie będzie to bicie rekordu wysokości i wogóle chyba wszelkich naszych rekordów. Ładujemy więc zapasy na kilka dni, szpej i sprzęt biwakowy na muła i ruszamy w stronę Laguna Glacier gdzie stanie nasz mały obozik.
 
Jordanka
Wpisany przez Paweł Pępek   
W pierwszych słowach mej relacji oznajmię tylko, iż na jordance mało się nie pos... - znaczy, kobiety tego oczywiście nie robią, ale ten tego, wiadomo o co chodzi. Poniżej najtrudniejszy szlak turystyczny w Tatrach widziany oczyma górskiego szaraka.
... dzień dla mnie i Mazia zaczyna się nieco hardkorowo: najpierw zbiegamy z Terinki do Zamkovskiego, żeby zostawić tam ciężkie plecaki, potem wracamy na gorę z resztą ekipy (w kolejności alfabetycznej Golan, GoAway, Kiler, Rohu, Stan). Po uzupełnieniu kalorii zaczynamy wycieczkę właściwą, z początku - każdy podług swych możliwości - zapieprzając, żeby jak najszybciej zniknąć z pola widzenia.
 
Na Dachu Europy
Wpisany przez Roberto   
To była największa i najpiękniejsza przygoda w moim życiu – do tego stopnia, że trudno ją opisać. Spróbuję jednak krótko i na temat. Po przyjeździe do Chamonix (było to już około północy) dość długo szukaliśmy miejsca, w którym moglibyśmy się gdzieś „rozłożyć”, a że po jakimś czasie mieliśmy serdecznie dość szukania czegoś lepszego, wybraliśmy… parking. Kierowca jako jedyny został w samochodzie, żeby w miarę wygodnie sobie pospać, a nasza trójka ułożyła się na karimatach pod gołym niebem.
 
Dziennik z Niżnich Tatr
Wpisany przez Tomasz Gapiński   
Kolejny wyjazd, który okazał się czymś innym niż był planowany. Choć ogół się nie zmienił (Karpaty, pod dwa tysiące metrów npm, z namiotem i całym sprzętem) to pierwotny plan zakładający przejście ukraińskiej Czarnohory okazał się chwilowo nierealny. Zamiast tego uderzyliśmy w słowackie Niżnie Tatry.
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 3
 
| góry | Teatr Cigacice | Karate Kontra |