g�ry
 
 
wtorek, 07 Lut 2012
 
 
Morsko-oczne przemyślenia
Wpisany przez Roberto   
Jest 21. Stoję samotnie nad Morskim Okiem, a z wieczornego hałasu i zamieszania wokół schroniska na szczęście pozostało już tylko wspomnienie. Otoczony wielkimi ścianami tatrzańskich szczytów, nasłuchuję dobiegających zewsząd dźwięków: odgłosu pękającego lodu, szumu wiatru i spadających z wysokości małych wodospadów. Spoglądając w górę, obserwuję uciekające chmury i przenikające co jakiś czas przez środek jeziora ich pojedyncze smugi. Ucichł już gwar schroniskowych rozmów, teraz już tylko oświetlone okna zdradzają, że stoi za mną jakiś budynek.


W tych szczególnych okolicznościach przyrody wspominam wczorajsze wejście na Rysy. Myślę o dziewczynie, która urządzając sobie "dupozjazdy" żlebem, zsuwając się w niekontrolowany sposób, uderzyła w moją przyjaciółkę i porwała ją kilkadziesiąt metrów w dół stromego żlebu. Można mówić o wielkim szczęściu, gdyż poza wielkim strachem i drobnymi ranami na rękach i głowie, nic strasznego się nie stało. Zapamiętałem jednak zakrwawiony fragment białej masy śniegu, zapamiętałem krew, której przecież wcale nie powinno tam być. W moim przekonaniu, urządzanie "dupozjazdów" w takim terenie to skrajna głupota – i w takich kategoriach należy o tym mówić.

Stoję i wpatruję się w ten skalny teatr, nabierający – z każdą minutą zapadającej ciemności – coraz większej grozy. Jakże odmiennie wyglądają teraz Mięguszowieckie… jakby płynęły razem z chmurami i zmieniały swoje położenie. Wpatruję się w ciemne żleby, kominy, granie, irracjonalnie szukając jakiegoś światełka, iskierki. Nasłuchuję, czy ktoś nie woła o pomoc. Na myśl przychodzą mi w tej chwili bohaterowie książek Wawrzyńca Żuławskiego, mojego górskiego autorytetu. Zastanawiam się, jak dzisiaj mogłyby wyglądać akcje ratunkowe sprzed 70 lat, tak pięknie opisywane w jego utworach – i odwrotnie, jak dzisiejsze akcje wyglądałyby, gdyby je przenieść w czasy Żuławskiego…



Wciąż stoję na brzegu, lecz czuję, że wieje coraz silniejszy wiatr. Czas wracać do starego schroniska, by stąpając po skrzypiącej podłodze, przy kubku herbaty zaplanować jutrzejszą wyprawę.

Pozdrawiam,

Roberto / Gregor

 

 

Komentarze (1)Add Comment
0
...
Napisane przez john, listopad 25, 2010
this is evidence.....congratulation....

Napisz Komentarz
smaller | bigger

busy
 
 
| góry | Teatr Cigacice | Karate Kontra |