| Mont Buet |
| Wpisany przez o. Remigiusz Recław SJ |
Mieliśmy wielkie pragnienie przeżyć uroczystość Wszystkich Świętych w górach, polecając Bogu tych, dla których góry pozostaną na zawsze także cmentarzem. Niestety, warunki klimatyczne przymusiły nas do tego, aby zrealizować nasze plany dzień wcześniej. Prognoza pogody informowała, że deszcz, chmury i silny wiatr rozpoczną się popołudniu 30 października. A 1 listopada - śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Wyruszyliśmy z parkingu o godz. 8.30. Naszym celem było dotrzeć na szczyt najpóźniej o godz. 14. Urokiem tego szczytu jest przepiękny widok na najwyższe szczyty Masywu Mont Blanc. Jednak, aby go zobaczyć nie może być chmur. Tymczasem prognoza na popołudnie mówi o chmurach i deszczu. Nasz przewodnik rejestrował trasę na GPSie, na wypadek gdyby dopadły nas na szczycie chmury z deszczem i mielibyśmy mieć trudności ze schodzeniem po szlaku. Mont Buet Trasa z miejscowości Le Buet (1337 m n.p.m.) na szczyt Mont Buet (3096 m n.p.m.) Uczestnicy: przewodnik - Didier Caudoux (nauczyciel z Francji), jego przyjaciel Franck (jezuita z Francji), Robert (jezuita z Polski) i ja. Najpierw pokonaliśmy trasę ok. 8 km która prowadziła wzdłuż rzeki. Wzniesienie było niewielkie. Doszliśmy w ten sposób do zamkniętego Schroniska Pierre à Bérard, które znajduje się na wysokości 1924 m. n.p.m. Zjedliśmy tutaj szybkie śniadanie. Franck zostawił też część swojego bagażu przy schronisku. Z powodu tempa wchodzenia, cały czas nam powtarzał, że musimy mieć wzgląd na to, że on jest już "dziadkiem".
![]() ![]() Najedzeni wyruszamy w dalszą drogę. Nadrobiliśmy już pół godziny wobec planu. Wspinamy się dalej w oddali widać już szczyt. Olbrzymia, masywna góra. Dziś, jeszcze nie ma na niej śniegu, ale jutro będzie tu biało. ![]() ![]() Minęło południe. Wszystko wskazuje na to, że na szczyt dojdziemy na godzinę 13. Franck po drodze zostawił cały plecak, tempo było trochę za szybkie na jego kondycję. On jest długodystansowcem, a nie sprinterem. Pojawiły się już piękne widoki. Aż w końcu o godz. 12.30 zobaczyliśmy piękny szczyt Mont Blanc. Od razu zrobiliśmy zdjęcie, bo może się okazać, że za chwilę zostanie przykryty chmurami. ![]() ![]() Wspinamy się dalej. Tempo jest tak duże, że Didier wziął Francka na hol. O godz. 13.10 jesteśmy na szczycie... A na szczycie przepiękny widok na panoramę wszystkich najwyższych szczytów Masywu Mont Blanc. ![]() ![]() Nie mogliśmy za długo być na szczycie, ponieważ wiatr zamrażał dłonie. Poza tym, mieliśmy świadomość, że schodzić trzeba jak najszybciej, zanim spadnie deszcz. Razem z nami schodziły też ze szczytów zwierzęta. ![]() ![]() ![]() ![]() Po 20 minutach, od czasu gdy zaczęliśmy schodzić ze szczytu, Mont Blanc był już cały w chmurach. Po godzinie schodzenia - nasz dzisiejszy szczyt też nie był już widoczny (widać to na zdjęciu powyżej). Od tego momentu schodząc na dół, właściwie uciekaliśmy przed deszczem i chmurami. Dopiero pół godziny przed dojściem do samochodu dogonił nas deszcz, ale to już nie było niebezpieczne. Pozwoliliśmy sobie nawet na wejście "pod wodospad", który jest atrakcją turystyczną w pobliżu naszego parkingu. Wyszło nawet fajne zdjęcie - bez lampy (umieszczam je bez obróbki komputerowej). ![]() Po skończonej wyprawie, zjedliśmy kolację i odprawiliśmy Mszę świętą. Następnie podjęliśmy decyzję, że nie nocujemy na miejscu, ale wracamy do domu, do Paryża. Przed nami było jeszcze 650 km jazdy. W domu byliśmy o godz. 2 w nocy. Byłem tak zmęczony, że spałem prawie do południa. :) Poniżej jeszcze zdjęcie przekrojowe Masywu Mont Blanc. ![]() Strona Autora: www.remi.jezuici.pl/
Set as favorite
Email This
Hits: 1267 Komentarze (0)
![]() Napisz Komentarz
|

Mieliśmy wielkie pragnienie przeżyć uroczystość Wszystkich Świętych w górach, polecając Bogu tych, dla których góry pozostaną na zawsze także cmentarzem. Niestety, warunki klimatyczne przymusiły nas do tego, aby zrealizować nasze plany dzień wcześniej. Prognoza pogody informowała, że deszcz, chmury i silny wiatr rozpoczną się popołudniu 30 października. A 1 listopada - śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Wyruszyliśmy z parkingu o godz. 8.30. Naszym celem było dotrzeć na szczyt najpóźniej o godz. 14. Urokiem tego szczytu jest przepiękny widok na najwyższe szczyty Masywu Mont Blanc. Jednak, aby go zobaczyć nie może być chmur. Tymczasem prognoza na popołudnie mówi o chmurach i deszczu. Nasz przewodnik rejestrował trasę na GPSie, na wypadek gdyby dopadły nas na szczycie chmury z deszczem i mielibyśmy mieć trudności ze schodzeniem po szlaku. 



















