g�ry
 
 
piątek, 03 Wrz 2010
 
 
Obce - z innych serwisów
Tatry czerwiec 2010
Wpisany przez Roberto   
"Zwłoki 26-letniego turysty z Wrocławia znaleziono dzisiaj w okolicach Zawratu" – taka tragiczna informacja dociera do nas w czasie podejścia pod Przełęcz Świnicką. Nim zdążyłem zastanowić się nad możliwymi przyczynami tego wydarzenia, zdążyłem odebrać kilka telefonów i smsów z pytaniami, czy u nas wszystko w porządku – troska rodziny i przyjaciół była spowodowana tym, że też jesteśmy z Wrocławia i w podobnym wieku…
 
Nasza emigracyjna wspinaczka...
Wpisany przez Piotr   
Nasza przygoda ze wspinaczką zaczęła się jak każda inna prosta historia. Po prostu nie miałem pojęcia co chce w życiu robić po studiach a moja dziewczyna obecnie żona Justyna miała wizje wyjazdu na Wyspy i pracy wolontariatu w outdoorowym ośrodku.
 
Morsko-oczne przemyślenia
Wpisany przez Roberto   
Jest 21. Stoję samotnie nad Morskim Okiem, a z wieczornego hałasu i zamieszania wokół schroniska na szczęście pozostało już tylko wspomnienie. Otoczony wielkimi ścianami tatrzańskich szczytów, nasłuchuję dobiegających zewsząd dźwięków: odgłosu pękającego lodu, szumu wiatru i spadających z wysokości małych wodospadów. Spoglądając w górę, obserwuję uciekające chmury i przenikające co jakiś czas przez środek jeziora ich pojedyncze smugi. Ucichł już gwar schroniskowych rozmów, teraz już tylko oświetlone okna zdradzają, że stoi za mną jakiś budynek.
 
Rudawy Janowickie na rowerach
Wpisany przez Roberto   
Tym razem wypad rowerowy w Rudawy Janowickie, ok 100 km w górach z noclegiem na campingu w szkole wspinaczki u Jacka Kudłatego. Warunki nas zaskoczyły - miejscami jeszcze pół metra śniegu, więc rowery na plecy i heja pod górę :-) Wyjazd mocno "hardkorowy" - na drugi dzień byliśmy połamani, ale mieliśmy jeszcze siły na wspinaczkę, w końcu to pierwszy w tym sezonie wspin.

 
Zew Rohaczy
Wpisany przez Jerzy Koścień   
Zainspirowany artykułem w sierpniowym n.p.m o „Słowackiej Orlej Perci” oraz chęcią poznania gór, których zakryte chmurami szczyty miałem okazje oglądać trzy miesiące wcześniej z Wołowca, na cel drugiego sierpniowego weekendu obrałem Rohacze – Ostrego i Płaczliwego.

 
Tatry sylwestrowo-noworoczne
Wpisany przez Roberto   
Przyznam szczerze, że chyba nic piękniejszego nie mogło mnie spotkać w tych dniach. To była poezja najwyższych lotów, chwile największej radości przeplatane momentami grozy i troski o siebie oraz drugiego człowieka. Czas zadumy nad sensem stawiania kolejnego kroku, nad rozbryzgującymi się od uderzeń czekana okruchami lodu. Pytania czy warto? odbijające się od pionowych skał pokrytych śniegiem i lodem, wciąż powracające bez odpowiedzi. Drżenie serca na każdy inny niż zwykle odgłos wydawany przez sprzęt w czasie przechodzenia przez stanowisko…
 
Dawno temu w Słowenii
Wpisany przez Teresa Smylla   
To będzie trochę stara historia. Muszę sięgnąć pamięcią dziesięć lat wstecz. Choć tyle czasu minęło, wspomnienia pozostają w sercu jak żywe. Naprawdę cudem dla mnie było zakosztowanie tego skrawka ziemi. Podróż w najniższe z Alp – Alpy Julijskie, była dla nas, 23 – letnich wówczas dziewczyn, swoistym egzaminem z odwagi, ale miałyśmy też w sobie tę młodzieńczą beztroskę i wiarę, która „ góry przenosi ”…
 
Castor i Pollux – Alpejskie bliźniaki
Wpisany przez Sebastian Bądel   
Dolina Aosty, piękna alpejska kraina, otoczona łańcuchami najwyższych alpejskich szczytów. Alpy Walijskie, to jedno z pasm górskich, które ogranicza dolinę od północnej strony, leży na pograniczu Włoch, Szwajcarii i Francji. Każdy, kto choć trochę interesuje się górami, słyszał o tym rejonie, choćby ze względu na jeden z najsławniejszych alpejskich czterotysięczników – Matterhorn (4478m). W Alpach Walijskich wiele pięknych szczytów zachwyca i przyciąga. Naszym tegorocznym celem stał się Castor (4228m) i Pollux (4092), a przy odrobinie szczęścia, czyli dobrej pogodzie, także trawers Liskamma (4527m). Wierzchołki Castora i Polluxa zwane bliźniakami wznoszą się w centralnej części łańcucha Alp Walijskich. Ktoś może powiedzieć: znowu o bliźniakach… Proszę zachować spokój, wyprawa nie miała nic wspólnego z polityką.
 
Łaciate Alpy
Wpisany przez Dariusz Rank   
Nad ranem budzi mnie dziwny dźwięk. Przez chwilę sądzę, że to był tylko jakiś dziwny sen, ale za chwilę dźwięk się powtarza, a ja zaczynam pojmować gdzie jestem i co tutaj robię. Pamiętam, jak wczoraj wiele czasu spędziliśmy na znalezienie w miarę płaskiego miejsca na tej alpejskiej łące, na którym dałoby się rozłożyć namiot i w miarę spokojnie wyspać. Wyciągam prawą rękę i obmacuje teren obok miejsca, gdzie leżę – powinna tu gdzieś być moja komórka a w niej zegarek. Jest, spoglądam na zegarek, ale w oddali słyszę coraz wyraźniej odgłos, który obudził mnie chwilę temu. Słyszę stado kopyt zbliżających się w moim kierunku. A więc jednak to one, jednak tu też dochodzą, czy przyjdą do naszych namiotów ?? Wygląda na to, że tak, odgłosy kopyt zbliżają się idealnie w naszym kierunku. Momentami przerywa je głośne muuu….. Teraz nie mam już wątpliwości.
 
Lekarze Ciała i Duszy na Dachu Europy
Wpisany przez ks. Tomasz Kalisz   
Nazwaliśmy się Body&Soul Doctors Mont Blanc Expedition’2009, czyli Lekarze Ciała i Duszy na Dachu Europy. Tak jakoś nam się skojarzyło, bo Paweł jest lekarzem medycyny, no a ja księdzem. Myknęliśmy samochodzikiem mojej bratowej do Chamonix. 18 godzin jazdy, piękne autostrady, nic tylko lać paliwo, płacić i jechać.
 
Sylwester w Tatrach, a nie w Zakopcu!
Wpisany przez ks. Tomasz Kalisz   
"Lubie te robote" – ostatnio często to powtarzam, zwłaszcza, gdy wybywamy razem w tak piękne miejsca, jak polskie Tatry, i mamy na miejscu tak piękne przywitanie, jak na załączonych obrazkach... naprawdę, "lubie swoje robote"!
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 3
 
| góry | Teatr Cigacice |