|
Szklarska Poręba raz jeszcze! |
|
Wpisany przez Grzegorz Mazurek
|
 Po wielkim świętowaniu i odśpiewaniu radosnego Alleluja nasze umysły pochłonęły skały… Oczywiście w pozytywnym sensie :-) Skała jak to skała – trzeba ją zdobyć, a że w lubuskim ciężko o taki rarytas, wsadziliśmy nas, siebie czyli Karola i mnie Grega w białą strzałę /Fiat Brava/ i pomknęliśmy w skałki. Pierwotnie miały to być Sokoliki ale z racji początkującego początkowania we wspinaniu, pojechaliśmy w znany rejon, mianowicie na Krzywe Baszty w Szklarskiej Porębie! Wybór wiadomy – Śpiewak! Drogi w sam raz dla nas od III+ do V+ i wszystkie oringowane. Ciężko o taki rarytas w Sokołach. Mniejsza o to…
Większy problem był z samego rana z pogodą. Prognoza do bani, w rzeczywistości podobnie – lało. Dla potrzymania ducha coś tam mamrotałem do Karola, że się przejaśnia ale to bardziej mój umysł po wczesnym poranku dochodził do siebie… Choć w tym przypadku zaklinanie pogody dało swój rezultat, ponieważ około godziny 10.30 chmury zaczynały odsłaniać błękit nieba. Samopoczucie, chęć do łojenia wzrosła w mgnieniu oka i tak z naszego schroniska pojechaliśmy pod skały. Po kilku minutach zaczęła się zabawa :-) Zimowe kurtki ustąpiły miejsca letnim koszulką i było fajnie… Każdy z nas zrobił kilka wejść. O trudnościach już wspominałem, jeśli chcesz zobaczyć przyłojenie spod znaku 8 ileś tam to proszę wejść na www.wspinanie.pl Zachęcam!!! U nas była dobra zabawa. W końcu okiełznałem Śpiewaka /poprowadziłem wszystkie drogi/, natomiast Karolusss obeznał się po raz pierwszy z karkonoskim granitem i pięknie wyłoił drogę nr 2a! Na zakończenie weszliśmy wiadomo gdzie! To już tradycja, kiedy tylko jesteśmy w schronisku u Robaczka w Szklarskiej Porębie, mianowicie wchodzimy całkiem trekingowo na Wysoki Kamień :-) Tym razem było podobnie…
Wyjazd: 09.04-10.04 2010
Skład: Grzegorz Mazurek, Karol Dyda
 |