| |
|
|
| |
|
|
| |
|
|
Nasze
|
Wpisany przez Arkadiusz Bilon
|
 Czasami bywa tak, że coś ciągnie człowieka w góry i nie można tego zaspokoić. Bo bywa też tak, że sprawy życia powszedniego zatrzymują nas tu na nizinach. Co wtedy można zrobić? Rzucić wszystko i wyjechać? A może poddać się jesiennej melancholii i siedzieć w domu? Czy też może wyruszyć na poszukiwanie tego, co nas duchowo uniesie w wyżynne ostępy? Jak poczuć ducha gór tutaj na nizinach? Ludzie dotknięci tajemnicą gór, nieustannie będą szukać rozwiązania tego problemu.
|
|
Wyjazd trekkingowo-wspinaczkowy |
|
Wpisany przez Arkadiusz Bilon
|
 Każda wyprawa jakoś się zaczyna. Ta zaczęła się w piątek 25 września. Ponieważ był to piątek wieczór, więc na ów dzień możemy zaliczyć tylko dojazd na miejsce noclegu do Chatki Robaczka w Szklarskiej Porębie. W sobotę rano po śniadaniu korzystając z fantastycznej pogody wybraliśmy się w okolice Kruczych Skał na wspinaczkę. W okolice, ponieważ naszym celem były dokładnie skały leżące naprzeciw, czyli: Krzywe Baszty i Śpiewak.
|
|
Wpisany przez Grzegorz Mazurek
|
 Szczerze mówiąc to nie jest sprawozdanie, bo nie muszę się przed nikim tłumaczyć ani niczego referować! Tak samo raczej nie była to wyprawa tylko krótki wypad w pobliskie pagóry. I jeśli przebrnąłeś przez dwa wcześniejsze zdania to może i dasz radę później.
|
|
Wpisany przez Grzegorz Mazurek
|
14.08-16.08.2009
Położenie naszego cudownego miasta, chodzi o Sulechów /woj. Lubuskie/, jakby mimochodem wymusza na nas wspinanie w rejonie Jeleniej Góry. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z przymusem a raczej jest to powodem późniejszego zadowolenia… Jedynie po 180 km możemy zostawić nasze Vany na parkingu i po 5 min. zameldować się pod wymarzonymi granitami. Tym razem celem naszej wyprawy zostały Krzywe Baszty! Po powrocie wiadomo, że jeszcze nie raz staną tam nasze stopy…
|
|
Wpisany przez Arkadiusz Bilon
|
|
11 lutego 2009 - Przyjazd
Z Gregiem spotkaliśmy się na dworcu autobusowym w Zakopanem. Ja dojechałem tam z Krakowa, po wcześniejszym dwudniowym wypadzie do Edynburga. On przyjechał pociągiem z Sulechowa. Wyszło tak, że został obarczony transportem mojego plecaka ze sprzętem i ubraniem, którego nie chciałem ze sobą targać samolotem. Greg przywiózł (co mnie bardzo ucieszyło) mój plecak - nie przywiózł niestety dobrych wiadomości. W górach śnieg pada i nie zamierza przestać. Warunki nawet mogą się pogorszyć. Już jest 3 stopień zagrożenia lawinowego. Co zrobić? Przecież nie będziemy tkwić w Zakopanem i wylewać łez. Mamy tylko kilka dni, które musimy dobrze wykorzystać. Nie zastanawiając się długo wyznaczyliśmy pierwszy cel – Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich – tam zobaczymy co dalej. Następnie szybkie przepakowanie tobołów, zakupy w najbliższym sklepie spożywczym i dalej już mknęliśmy busem ku ośnieżonym szczytom.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|